Strony

3 latka Pawełka

czwartek, 23 marca 2017

Udostępnij ten wpis:
Kochany syneczku, dziś obchodzisz swoje 3 urodzinki.
3 lata temu przyszedłeś na ten świat dając nam dużo radości
i stawiając przed nami nowe wyzwania.
Mimo, że czasem nie było lekko,
a wiem że przed nami jeszcze wiele wyzwań.
Mimo, że ciągle uczymy się siebie wzajemnie.
Mimo, że czasem różne przeszkody stają na drodze
to synku pamiętaj o jednym:
My - Twoi rodzice zawsze będziemy Cię kochać.
Zawsze będziemy przy Tobie -
jeśli nie ciałem to mentalnie na pewno.
Jesteś dla nas całym światem.
Naszym szczęściem,
Naszym sercem i oddechem.
Łzą w oku,
krwią w żyłach,
powietrzem w płucach
życiem naszym.

KOCHAMY CIĘ NAJBARDZIEJ NA ŚWIECIE.

W tym roku tort i cała impreza były skromne, ale były.


A oto galeria zdjęć prezentów jakie Pawełek otrzymał na urodzinki ( w miarę napływania kolejnych przedmiotów będę ją uzupełniać, więc ostatecznie zostanie ona zamknięta za jakiś czas ):

Prezent od chrzestnej:






Siostra super wykonanie. Bardzo ładnie dziękujemy i zapraszamy na tort przy najbliższej sposobności.

Czytaj dalej »

Podsumowanie projektu Smakija

wtorek, 21 marca 2017

Udostępnij ten wpis:
Testowanie dobiegło końca więc należy podsumować tę kampanię.
Czyż nie?

Otrzymany zestaw ambasadora zawierał książeczkę do badania opinii, przewodnik projektu oraz notesiki. Do rozdania było przeznaczone 10 kaszek, a kolejne 10 zostawało z nami.





Porównując ją do ostatniej organizowanej przez trnd, w której brałam udział, ta była o niebo spokojniejsza. Lepiej zorganizowana. Nie było problemów z zakupem potrzebnych produktów ( pomijam ten jeden smak, bo nie było źle a myślę że go prędzej czy później znajdę i nadrobię zaległości czym z pewnością się z Wami podzielę ). Pojechałam do sklepu, poszłam do chłodni wzięłam co potrzebowałam, zapłaciłam w kasie i można jechać do domu, rozplanować co i jak i działać, no i oczywiście szamać.

Notesiki były miłym dodatkiem uzupełniającym całość projektu, który jednak zostanie z nami nieco dłużej niż smak kaszek. Cudnie prezentującym się na lodówce, który zawsze jest pod ręką aby zapisać najpotrzebniejsze informacje. A w razie potrzeby na szybko wrzucić w całości, do nawet niewielkiej torebki.

Opakowanie jest dość charakterystyczne i z daleka dobrze widoczne na sklepowej półce, choć przyznam szczerze że nie robi jakiegoś powalającego wrażenia.

Kaszki.
Jak dla mnie, powrót do czasów dzieciństwa, kiedy to moja babcia lub mama gotowały mannę na mleku i podawały z dodatkiem soku, syropu lub owoców. Dość często serwuję w domu podobne zestawienie na deser, podwieczorek czy nawet kolację - tak jak robiły to moje poprzedniczki. U nas najczęściej jednak ograniczamy się do wersji na ciepło z sokiem wiśniowym, syropem wiśniowym, smażonymi wiśniami lub sokiem malinowym.
Dzięki tej kampanii mieliśmy okazję poznać nieco inną wersję - na zimno, w dodatku z dużo szerzej rozbudowanym wachlarzem smakowym, którą można zabrać ze sobą np do pracy jako drugie śniadanie.
Chwila spędzona w towarzystwie Smakiji jest samą w sobie przyjemnością, która dodatkowo pozwala zaspokoić smaka na "małe co nieco". Jest dość sycąca, więc po jej zjedzeniu nie odczuwa się głodu przez stosunkowo długi czas. Choć ciężko się powstrzymać by nie sięgnąć po kolejny kubeczek.

Osobiście daję mniej cukru do kaszki, gdyż jego zawartość w owocach wystarczająco nadrabia braki w kaszce, ale......... no cóż od czegoś dupka musi rosnąć, a dzieci mieć frajdę z możliwości bezkarnego łasowania go.

Sosy jak dla mnie dobrze dobrane i spokojnie mogące konkurować z tymi wykonanymi własnoręcznie w domu.

Czego mogłabym się czepić?
- stosunkowo wysoka cena za kubeczek,
- dodatek substancji zagęszczających ( jakby kaszka sama w sobie była produktem mało gęstym ).
- duża ilość cukru.

Przyznać się muszę że mimo, że nie cierpię cynamonu to w tym połączeniu nawet dla mnie był on jadalny i obyło się bez sensacji żołądkowych jakie najczęściej mam po spożyciu tej przyprawy ( spróbowałam z ciekawości co będzie się działo i nie jest źle ).

Polecić mogę każdemu kto lubi i chce wrzucić jakieś "małe co nieco" na ruszt jako pożywną przekąskę lub deserek.
Niestety, ze względu na brak takiej informacji podejrzewam, że raczej nie nadaje się dla alergików.
Jednak akurat u nas nie ma tego problemu więc nie zagłębiałam się bliżej w ten temat.


Ślicznie dziękuję za możliwość rozsmakowania się na nowo w czymś tak dobrze mi znanym oraz poszerzenie moich horyzontów kulinarnych.

Całą kampanię oceniam na 9!

Czekam na kolejne projekty i z jeszcze większą niecierpliwością na wyniki - może akurat znowu będę miała okazję poznać coś na nowo i Wam o tym opowiedzieć :)
Myślę że i Wy jesteście ciekawi następnych testów i relacji z nimi związanymi.
Czytaj dalej »

Dzień kobiet i Smakija

poniedziałek, 20 marca 2017

Udostępnij ten wpis:
8 marca miałam okazję spotkać się z moimi serdecznymi koleżankami - jeszcze z czasów szkolnych.
Umówiłyśmy się w domu jednej z nich. Ale podział obowiązków dotyczył każdej uczestniczki.
Na mnie padło przygotowanie rozrywki.
Wykorzystałam tę okazję do zaprezentowania kaszek Smakija.





Zestaw przygotowany przeze mnie dla nich zawierał naszą ulubioną czekoladę :) Na odmianę postanowiłam zabrać również kaszkę z sosem z malin. Oraz oczywiście obdarować je notesikami.

Na temat mojego udziału w kampaniach nie musiałam opowiadać gdyż znają te historie już dość dobrze, ale o tym jak tym razem kampania przebiega już trzeba było coś powiedzieć.Tym bardziej że były bardzo zaciekawione, czy tym razem przeszła ona w miarę spokojnie czy znowu miałam jakieś przygody?
Niestety nieco je rozczarowałam gdyż tym razem obyło się bez problemów - kochane małpki.
Rzecz jasna były zachwycone, że po raz kolejny mogą pomóc mi w mojej pracy i ocenić otrzymane smakołyki. W nagrodę za to otrzymały po notesiku.

Żartom i wygłupom nie było końca. Dużo śmiechu i radości, zebranie opinii nie zajęło zbyt dużo czasu, ale za to degustacja i konwersacja była bardzo ciekawa :)

Dzięki temu spotkaniu dowiedziałam się, że Smakija ma dodatkowych dwóch fanów (a raczej fanki ), które wylizują kubeczki do ostatniej kropeleczki.


A po powrocie do domu zastałam taki oto widok:




Mąż i synek czekali na mnie z miłą niespodzianką i małym co nieco :) - każdy z własnym ulubionym smakiem.

Kto powiedział, że można zjeść tylko raz dziennie coś dobrego? Takich przysmaków oby jak najwięcej każdego dnia w naszych domach - życzę nie tylko sobie ale i wszystkim pozostałym. 

Czytaj dalej »

Smakija na chrzcinach?

niedziela, 19 marca 2017

Udostępnij ten wpis:
W niedzielę byliśmy na chrzcinach u szwagierki.
Po wcześniejszej rozmowie uzgodniłyśmy, że po obiedzie i deserze, w kąciku przygotowanym do robienia napojów gorących, na stoliku postawimy kaszki, położymy łyżeczki i kto zechce będzie mógł sobie podejść i zakosztować ich.




Jako że wiedziałam że bardzo lubią cynamon to specjalnie dla nich wybrałam takie zestawienie. 


Dzieci zachwycone, rodzice również. Tak jak i gospodarze oraz oczywiście ja.

Rzecz jasna było mnóstwo pytań odnośnie projektu:
Jak się dostałaś?
Skąd taki pomysł?
Gdzie to organizują?
Ile kosztuje?
Jak to wszystko wygląda w praktyce?

Tak więc nie skończyło się na kilku minutach kosztowania deserków. Cała rozmowa trwała z dobre pół godziny - w zasadzie to co chwilę ktoś zadawał jakieś pytanie ( były również i takie osoby, które wcześniej nie wiedziały, że w ogóle istnieje możliwość zapisania się gdzieś i brania udziału w kampaniach ), a ja odpowiadałam. Opowiadałam jak w praktyce wygląda taka forma pracy. Ile mniej więcej czasu trzeba poświęcić oraz ile daje radości i frajdy. Na koniec zebrałam opinie oraz dowiedziałam się, że większość z gości po raz pierwszy miała okazję być na chrzcinach, na których były jakieś dodatkowe atrakcje, ale taka forma bardzo im się podobała. 
Tak więc spotkanie można zaliczyć do udanych a czas spędzony w przyjemnej atmosferze i miłym towarzystwie.

Szwagierka w ramach podziękowań otrzymała prezencik w postaci notesika, który bardzo jej się spodobał ( stosunkowo niedawno otrzymałam od niej wiadomość, że ten prezent jest jej bardzo przydatny. Zawsze na lodówce, pod ręką, w widocznym miejscu.)

Wielkie dzięki dla szwagierki i jej męża za zgodę i umożliwienie przeprowadzenia degustacji w szerszym gronie.
Czytaj dalej »

Smakija i rodzina

sobota, 18 marca 2017

Udostępnij ten wpis:
Podczas wyjazdu do rodzinki postanowiłam poczęstować ich czymś innym?
Czymś w sumie nowym, a jednocześnie dobrze znanym.




O ile dzieci, były zachwycone możliwością poznania nowych smaków, o tyle starsi, a zwłaszcza mój tato, podszedł z dużą dozą rezerwy, do pomysłu by jeść kaszkę mannę na zimno!?

Każdy dostał łyżeczkę w łapkę i mógł zaczerpnąć z pojemniczka odrobinkę dla siebie. Oczywiście tak by skosztować zarówno kaszki jak i odpowiedniego dodatku do niej.

Wszyscy byli zachwyceni. Nawet tato, który od dziecka - tak jak i ja oraz moje rodzeństwo - był nauczony jeść tę potrawę na ciepło, przekonał się, że może  być ona podawana również w innej formie.

Dzieci oczywiście najbardziej ubolewały że mogły skosztować tylko tak niewiele, ale za to rodzice mają pole do popisu podczas najbliższych zakupów, by zrobić dzieciom zaopatrzenie.

Podczas spotkania nie obyło się bez mnóstwa śmiechów i radości, jak to u nas w rodzinie. Ale oczywiście nie mogłam pominąć zebrania opinii o produkcie, który zebrał same pochwały.

Dobrze że kaszki zostały podane jako dodatek do deseru po niedzielnym obiedzie, bo inaczej trzeba by było wybrać się na zakupy, gdyż każdy miał ochotę na więcej.

Mama otrzymała notesik na lodówkę, który bardzo jej się spodobał.

Dziękuję za spotkanie  i do następnego razu :)
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia