Strony

Dziennik kata

czwartek, 16 maja 2019

Udostępnij ten wpis:
Kilka dni temu swoją premierę miała książka "Dziennik kata"


John Ellis był katem Wielkiej Brytanii przez blisko dwadzieścia pięć lat. W tym czasie mógł obserwować skazańców i ich zachowania w ostatnich godzinach na ziemi. Widział to co wielu jego współczesnych ludzi tak ciekawiło.

Czy skazaniec w ostatniej chwili przyznał się do zbrodni? Czy odszedł jak tchórz czy jak bohater? Co działo się z człowiekiem w ostatnich chwilach przed śmiercią?

Choć wówczas tak wielu zadawało mu te i inne, podobne pytania nigdy nikomu na nie nie odpowiedział, aż do momentu przelania ich na karty dziennika. Opisał w nim swoje obowiązki i przebieg kilku spośród dwustu trzech wyroków jakie musiał wykonać. Opowiada jak to jedni ginęli z podniesioną głową, inni niemal biegli na spotkanie z przeznaczeniem, a jeszcze inni do samego końca walczyli o swe życie.
Wspomina również o przebiegu samych procesów sądowych i toku całego śledztwa. O pracy ówczesnego wymiaru sprawiedliwości. Warunkach jakie panowały w więzieniach. No i o "całym rytuale" jaki miał miejsce przed wykonaniem wyroku. O odmierzaniu spadu, sprzeczkach z lekarzami na temat jego wysokości itd.

Autor opisując te wszystkie sytuacje, mówi również o tym jakie wrażenie wywarli na nim niektórzy więźniowie. O osobistych odczuciach na ich temat oraz popełnionego przez nich czynu.
Możemy także przeczytać o tym iż jego praca nie miała wpływu na jego psychikę. Ale również nie był on człowiekiem pozbawionym serca. Zimnym jak kawał  lodu.
Czy na pewno?
Moim zdaniem nikt o zdrowym umyśle nie zostaje katem z własnej woli. Owszem praca jak każda inna i ktoś ją wykonywać musiał jak nie dobrowolnie to prędzej czy później zostałby do tego nakłoniony siłą przez ówczesne władze. No ale czy nie zostawiała ona żadnych śladów na psychice? Wątpię. Dlaczego? A otóż dlatego, że odbieranie życia nawet komuś kto na to zasłużył nie jest czymś ani łatwym, ani miłym. W dodatku chyba każdy kat prędzej lub później zaczynał sięgać po alkohol co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że to jednak taka praca marzeń nie była.

Książkę czytało mi się dość szybko, i nie mogę powiedzieć, że jest ona zła, ale jednak zabrakło mi w niej czegoś. Najsłabiej chyba przebijały się te wszystkie emocje i uczucia. Ellis mówi o emocjach a ja ich nie wyczułam nawet odrobiny. Ot przeczytałam, dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy na temat pracy kata, o których nawet nie miałam pojęcia, albo wiedziałam ale jakoś umiejscawiałam je w innym czasie (jak d tej pory bardziej współczesne metody pracy katów nie interesowały mnie tak bardzo jak te np z okresu średniowiecza). Ale to jest wszystko co mogę powiedzieć. Jeśli ktoś chce może przeczytać. Jeśli nie to moim zdaniem jakiejś specjalnej straty z tego powodu także nie poniesie 

Daję 6.

Zainteresowanych odsyłam na poniższe strony:

LC

WYDAWNICTWO

FB WYDAWNICTWA

Cytaty/fragmenty, które wpadły mi w oko:

"Zorientowaliście się już zapewne, że w przytłaczającej większości przypadków ofiarami morderstw padają kobiety. W listopadzie 1914 roku, w ciągu sześciu dni, powiesiłem jeszcze dwóch mężczyzn, zabójców kobiet. W obu wypadkach były to ich żony i obaj oświadczyli, że do popełnienia zbrodni pchnęło ich bezustanne gderania połowic."

"Zostało mu jakieś dwanaście godzin życia, a on grał w krykieta, jakby nie miał ani jednego zmartwienia na tym świecie."

"Trzy lata później pojechałem znów do Pentonville, żeby powiesić mężczyznę, który tkwi nadal wyryty w mej pamięci. Właściwie nie był to mężczyzna, lecz chłopiec, osiemnastoletni (...)
Rozmawiałem później z naczelnikiem więzienia i wyjawiłem mu, że moim zdaniem wieszanie kogoś tak młodego jest bardzo niesłuszne."

"Henry Jacoby był najmłodszym skazańcem, jakiego powiesiłem. Charles Frembd zaś okazał się najstarszym. Miał siedemdziesiąt jeden lat i wcale nie jestem pewny, czy słuszne jest wieszanie kogoś, kto z natury rzeczy dobiega kresu żywota."

Zawsze czułem, że żadna istota ludzka nie może zapłacić za swoją zbrodnię ceny większej niż poświęcenie życia. W moim przekonaniu humanitaryzm nakazywał, by oszczędzać nieszczęśnikom tyle zbytecznego bólu, ile było możliwe."

Zapraszam na kolejne wpisy i zachęcam do komentowania ;)



Czytaj dalej »

Odwyk

wtorek, 14 maja 2019

Udostępnij ten wpis:
Dziś mam dla Was kolejną przedpremierową recenzję. W dodatku znowu debiut literacki.
Adam Widerski "Odwyk


W środku upalnego lata, w centrum Łodzi w renomowanej klinice leczenia uzależnień zostają odnalezione zwłoki.
Ofiarą jest jeden z pacjentów. Policja rozpoczyna śledztwo, jednak mimo usilnych starań psychopata (bo nikt normalny nie morduje w krótkim czasie tak wielu osób, w dodatku tak brutalnie) ciągle jest o kilka kroków przed śledczymi. Mimo, że zostawia wiele śladów świadczących, że jest to jedna i ta sama osoba, to co rusz myli również trop podrzucając dowody, które wprowadzają chaos i utrudniają pracę policji.

Dlaczego giną osoby będące uzależnionymi lub mającymi coś wspólnego z uzależnieniami? Co oznaczają pozostawione symbole? Dlaczego ciała zostają tak okaleczone? No i najważniejsze kto jest zabójcą i do czego zmierza?

 Wyścig z czasem, zbrodnia, patologia, układy i układziki, zemsta, nieustanne napięcie i tajemnica.

Wbrew pozorom nie jest to książka o terapii uzależnień czy o samych uzależnionych. Autor za pośrednictwem bohaterów wciąga czytelnika w świat zbrodni.

W trakcje śledztwa wychodzi na jaw wiele spraw, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego. Okazuje się, że półświatek przestępczy ma ciche przyzwolenie na swoje działanie na najwyższych szczeblach prokuratury i nie tylko. Dodatkowo nikt nic nie powie na temat wykorzystania uzależnionych jako narzędzi.
Przeszłość, która z takim mozołem została zatarta na nowo zostaje wyciągnięta na światło dzienne i wbija swoją szpilę bardzo głęboko raniąc nawet najzdrowszy organizm.
Czy człowiek po ciężkich traumach jest w stanie funkcjonować w normalnym świecie? A może zagojone rany zaczną na nowo się otwierać i broczyć? Jaka przeszłość może aż tak bardzo ranić? No tego musicie się sami dowiedzieć sięgając po książkę.
Ja Wam gwarantuję, że pochłoniecie ją bardzo szybko, bo nakreślona akcja i udzielająca się adrenalina napędzają tempo czytania. W dodatku autor pozostawia furtkę zarówno dla siebie jak i dla czytelnika - czy będzie kontynuacja? Się okaże. Ja z miłą chęcią przekonam się czy moje wyobrażenia na ciąg dalszy pokryją się z tymi nakreślonymi przez autora.

I na koniec powiem jeszcze, że nie jestem idealnym człowiekiem - z resztą nie wiem kto nim jest, ja jeszcze takowego nie spotkałam (każdy ma wady i zalety) - ale nie wyobrażam sobie jak matka - rodzic - może dopuszczać się zwyrodnień i patologii (bo tematu poruszonego w książce inaczej nie jestem w sanie nazwać) względem dziecka. Wrrr..... po prostu dla mnie jest to coś strasznego i nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie to zrozumieć. Bo nawet jak dziecko "jest niechciane" zasługuje na to by dzieciństwo spędzić możliwie spokojnie. Nie będąc wykorzystywanym w żaden możliwy sposób. Moim zdaniem lepiej gdy w takiej sytuacji trafi do normalnej rodziny zastępczej niż zostanie w rodzinnym środowisku patologicznym. Nie popieram odbierania dzieci z powodu biedy, ale i nie potrafię patrzeć jak od najmłodszych lat człowiek jest poddawany najgorszym wpływom.

Uzależnienia można leczyć, jednak myślę że wiele zależy od woli samego uzależnionego. Jeśli zabraknie mu siły i wsparcia ze strony najbliższego otoczenia ponownie wpadnie w nałóg o ile uda mu się z niego pierwotnie wyjść.
Każdy z nas ma jakąś przeszłość. Jeden bardziej traumatyczną inny spokojniejszą. Kiedyś usłyszałam, że "na stare lata fajnie mieć co i z kim wspominać", ale czy aby na pewno wszystko jest warte wspominania? Może jako przestroga na przyszłość.

Daję 9 i zachęcam do lektury

Zainteresowanych odsyłam na poniższe strony:

LC

FB WYDAWNICTWO

Empik

Zapraszam na kolejne wpisy i zachęcam do komentowania :)

Czytaj dalej »

Ocaleni w XX wieku

środa, 8 maja 2019

Udostępnij ten wpis:
"Ocaleni w XX wieku" Mikołaja Grynberga to jedna z książek tego autora.



Jest ona zbiorem opowiadań ludzi, którzy przeżyli zagładę jaka miała miejsce w trakcie drugiej wojny światowej.
Co ważne autor zachował formę wypowiedzi opowiadających. Nie poprawiał, żeby było poprawnie stylistycznie, fonetycznie itd. Po prostu przelał opowiadania na papier. Może nie każdemu to odpowiada, jednak ja uważam, że ma to swój urok.

Kilka razy opowiadający pytają autora po co to robi? Na co mu wiedza o tym co przeżyli, co czuli, jak udało im się przetrwać w trakcie tamtej wojny.
Moim zdaniem to ważne by iść do przodu i nie roztrząsać, ale równie ważnym jest aby o niej nie zapominać, bo dzięki temu wiem czego musimy się wystrzegać by się ustrzec powtórki.
Naukowcy, badacze historyczni odkrywają swoje ciekawostki, docierają do przeróżnych zapisków, które na swój sposób są potrzebne, odkrywają przed nami tajemnice tamtych chwil. Ale czy naukowe opracowanie jest w stanie oddać uczucia osób, które w tym uczestniczyły? I przeżyły? Opracowania naukowców są bardziej ogólne lub są suchymi faktami.
 
Podziwiam determinację autora, który podjął niemal wyścig z czasem by zdążyć spotkać się ze świadkami tamtych chwil, a później w niezmienionej formie spisał je i przekazał kolejnym pokoleniom. Bo jakby nie patrzeć to już ostatni dzwonek by usłyszeć o tym co miało miejsce od naocznych świadków, wszak zostało ich niewielu a i czas ucieka nieubłaganie i lada dzień nie będzie już od kogo tych historii usłyszeć. Jestem w stanie zrozumieć te osoby, bo niektórzy nie chcą opowiadać o tych najbardziej przykrych sytuacjach. Nikt nie chce przeżywać wciąż na nowo tragedii jakie je spotkały. Ale i mam ogromny szacunek dla tych, którzy jednak zdecydowali się opowiedzieć o tym co miało miejsce w ich życiu.

Lubię słuchać opowieści o starych dziejach. A im bliżej źródła jestem tym bardziej łapią mnie za serce. Może dlatego, mimo niekiedy dość przykrych wspomnień, książkę czytało mi się bardzo dobrze, szybko i przyjemnie. A jeśli lubicie stare opowieści to polecam te z pierwszej ręki.

Daję 8 i zachęcam do lektury.

Zainteresowanych odsyłam na poniższe strony:

LC

Empik

Cytaty/ fragmenty, które wpadły im w oko:

"...I do dziś nie usunął pan tego tatuażu z numerem?
... Ja się nie mam czego wstydzić, niech się wstydzą ci, którzy mi ten numer nadali."

"...A co on do pani wtedy mówił?
... Mówił, że id dawna chciał mnie spotkać i że szukał kogoś takiego jak ja. Że mnie niby szukał od dawna.
... Uwierzyła mu pani?
... Ja już jestem z nim sześćdziesiąt cztery lata po ślubie, to co ja będę rozmawiać o uwierzeniu wtedy? Wszystko jasne."

"Kto mówi, że cały czas wszystko jest w porządku, ten kłamie."

"Jak już się człowiek przyzwyczai do swoich kłopotów, to żyje szczęśliwie."

Zapraszam na kolejne wpisy i zachęcam do komentowania :) 
Czytaj dalej »

Odwyk - zapowiedź

sobota, 4 maja 2019

Udostępnij ten wpis:
Już wkrótce, 15.05.2019, kolejny debiut. Tym razem Adam Widerski próbuje swoich sił prezentując nam "Odwyk" - nie należy sugerować się tytułem, gdyż jest to kryminał.


"W upalnej Łodzi panuje tylko pozorny spokój. W renomowanej klinice leczenia uzależnień ofiarą zabójcy pada jeden z pacjentów. Dochodzenie prowadzi inspektor Ryszard Walski z czwartego komisariatu. Kim jest nieuchwytny sprawca? W kogo uderzy ponownie?Dlaczego jego celem są ludzie uzależnieni i związani z narkotykowym półświatkiem.
Co oznaczają symbole, które zostawia przy zwłokach?
Czy psychopata prowadzi jakąś przerażającą rozgrywkę z policją?
Śledczy wchodzą do gry, mimo iż nie znają jej reguł. Mnożą się komplikacje, na jaw wychodzą skrywane sekrety. Kto zatriumfuje w ostatecznym starciu?

W debiutanckiej powieści Adama Widerskiego mieszają się zbrodnie i tajemnice przeszłości, miłość i korupcyjne układy, bolesne wspomnienia i trudy policyjnej roboty. Wszystko to w łódzkiej scenerii, dalekiej od pocztówkowego uroku.

„Idealne tempo, mocna akcja, zaskakujące zakończenie. Dodatkowo wielki plus dla autora za realistyczne odtworzenie miejsca akcji – Łodzi, jakiej nie znają turyści robiący sobie rundkę po knajpach przy Piotrkowskiej. Jestem pewien, że jeszcze nie raz usłyszymy o Adamie Widerskim!”
– Zbigniew Zborowski"

A dla ciekawych jest również fragment książki http://bit.ly/ODWYK-FRAGMENT

Ktoś czeka?
Czytaj dalej »

Z ręki do ręki

czwartek, 2 maja 2019

Udostępnij ten wpis:
Dziś mam okazję zaprezentować Wam kolejną ciekawą zabawę od Abino


Pudełko zawiera:
-18 platikowych igieł
- instrukcje postępowania w trakcie gry


Osoba rozpoczynająca grę chwyta pierwszą igłę lewą ręką i dokłada do niej kolejną.


Następnie podaje kolejnej osobie, która dokłada następną igłę i przekazuje konstrukcję kolejnej itd.


Aż do momentu, w którym misternie zbudowane "dzieło architektury" się rozpadnie - osoba, na której ręku się to stało odpada z gry. A pozostali zaczynają grę od nowa.


W sytuacji kiedy zabraknie igieł, gracze podają sobie stos z ręki do ręki do momenty aż się rozpadnie.


Wygrywa ta osoba, która dotarła do samego końca bez żadnego potknięcia.


Gra przeznaczona dla osób od 5 roku życia wzwyż.


Miałam okazję sprawdzić ją zarówno w czasie zabawy w domu między nami jak i w szerszym gronie podczas spotkania towarzyskiego i w obu przypadkach sprawdziła się znakomicie. Co i rusz konstrukcja rozpadała się nam i trzeba było zaczynać zabawę od nowa. Jednak po pewnym czasie co niektórzy doszli to wprawy w instalowaniu kolejnych igieł i wówczas zaczęła się zabawa w dopingowanie. Ci którzy odpadli kibicowali swoim faworytom. Prosta zabawa z nutką zdrowej rywalizacji, w sam raz dla każdego. Gwarantuje ciekawą rozrywkę na dość długi czas. Choć wiadomo młodsze dzieci dość szybko się nudzą, ale nie przeszkadza to jakoś znacząco w kontynuowaniu zabawy przez starszych uczestników gry.
Trzeba sobie wyrobić swój patent na przełożenie igły przez ucho poprzedniczki - wydaje się to mało skomplikowane w teorii, w praktyce nie jest to już takie proste tym bardziej, że ciągle musimy uważać aby nie rozpadła się nam cała konstrukcja, która jakby nie patrzeć jest przez nas cały czas trzymana w powietrzu. Ale przecież na tym polega zabawa, by spędzić ciekawie czas, a przy okazji nauczyć się czegoś nowego.

Daję10 i zachęcam do zabawy.

Zainteresowanych odsyłam na poniższe strony:

FB

STRONA

Zapraszam na kolejne wpisy i zachęcam do komentowania :)
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia