Strony

Gaming house - zapowiedź

czwartek, 14 marca 2019

Udostępnij ten wpis:
Już niebawem premiera nowej książki Dominiki Smoleń "Gaming house"






"Jeden dom. Ośmioro przyjaciół, którzy są geekami komputerowymi. Przygody, które potrafią rozbawić do łez.

Kiedy grupa znajomych zdecydowała się zamieszkać razem, nie zdawała sobie nawet sprawy z tego, jak wiele rzeczy może nie wyjść po ich myśli i jak wiele dramatów może zawitać do ich życia. Jak każdy jednak wie - na przyjaciół zawsze można liczyć. Pytanie tylko - czy na tych też?

"Gaming house" to wspaniała, lekko humorystyczna historia, która wprowadzi w Wasze życie wiele uśmiechu. Dajcie jej szansę i pozwólcie zanurzyć się w wir prawdziwej miłości i ponadczasowej przyjaźni"

Kto już czeka na nią?
Czytaj dalej »

Zbrodnia i Karaś

niedziela, 10 marca 2019

Udostępnij ten wpis:
Chyba po raz pierwszy mam możliwość przedstawić Wam tak dziwną historię, która jest debiutem Aleksandry Rumin.


Kampus Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, podczas rutynowych prac panie sprzątające znajdują zwłoki, znienawidzonego przez wszystkich profesora Ernesta Karasia. W tym czasie w budynkach uczelni przebywa tylko kilka osób.

Czy którejś z tych osób mogło zależeć na śmierci tego właśnie profesor? Jakie konsekwencje i dla kogo będzie miała ta śmierć? A może to tylko nieszczęśliwy wypadek?

Autorka funduje czytelnikowi niesamowitą opowieść z porządną dawką humoru, zwłaszcza ze środowiska uniwersyteckiego. Plejada bohaterów, wśród których nie brakuje nawet kota Stefana, a także tempo akcji nie pozwalają się oderwać od lektury. Chyba nie ma w tej książce krystalicznie czystej postaci. Każda ma coś za uszami, każda może być zarówno mordercą jak i ofiarą. Sam denat nagrabił sobie u niejednej osoby i nawet rodzona mamusia wydaje się być wręcz szczęśliwa z faktu iż syn opuścił ziemski padół.
Ale co trzeba zrobić żeby aż tak wszystkich do siebie zrazić? No i kto jest mordercą? I jaką rolę w tym wszystkim odgrywa kot? Jeśli chcecie się dowiedzieć sięgnijcie po książkę.

Myślę, że niejedna osoba czytając tę książkę dopatrzy się wielu odnośników do życia codziennego. Zgodnie z zasadą "ręka rękę myje" - ten polityk to ojciec tego tam, a tamta kiedyś coś tam. "Wszystko co powiesz może zostać użyte przeciwko tobie" itd. Osoby, które odwróciły się od ciebie, bo kiedyś się potknąłeś gdy odnosisz sukces nagle przypominają sobie o tobie. A jeśli ktoś zechce ci zaszkodzić będzie wyciągał najgorsze brudy z twojej przeszłości. Nie ma ludzi bez skazy. Ale grono tych, które posuną się bardzo daleko żeby tylko zaspokoić swoje własne potrzeby nie licząc się z innymi jest bardzo szerokie.
Przecież to tak znajome, tak życiowe nie tylko w świecie uniwersyteckim, polityki, gwiazd czy innych wielkich tego świata. Zawsze znajdzie się ktoś kto będzie zazdrościł tego co się udało wypracować nawet jeśli swoje osiągnięcia zawdzięczamy tylko i wyłącznie własnej ciężkiej pracy. No cóż - samo życie. I w najgorszym wypadku pozostaje już tylko się śmiać, bo nawet płakać czasem już nie ma czym.

Daję 10 i zachęcam zwłaszcza na poprawę humoru.

Zainteresowanych odsyłam na poniższe strony:

LC

EMPIK

FB WYDAWNICTWA

WYDAWNICTWO

Cytaty/ fragmenty, które wpadły mi w oko:

 "Ucz się, ucz! Później będziesz przymierać głodem!"

"Trup (...) Całkiem martwy."

"...lekarze to straszni figlarze. Zawsze komuś coś źle przyszyli albo ucięli nie tam, gdzie trzeba."

"To nie zarost łapie bandytów, a człowiek do nich doczepiony..."

"Przez wczorajszy rwetes ledwo zmrużył oczy, bo czymże jest trzynastogodzinna drzemka! Zaledwie uwerturą do prawdziwego odpoczynku."

"Od tego są łachmany żeby były brudne."

"To jest, proszę księdza, uczelnia państwowa i my mamy prawo tu filmować, bo płacimy podatki, więc jesteśmy jakby sponsorami tego przybytku!"

"Od zawsze powtarzała, że najbardziej boi się starości, a tak pozostała wiecznie młoda. No może nie do końca młoda, ale w kwiecie wieku. Kwiecie nieco przekwitłym..."

 Zapraszam na kolejne wpisy :)
Czytaj dalej »

Zbrodnia i Karaś - zapowiedź

środa, 6 marca 2019

Udostępnij ten wpis:
Premiera 15.03.2019, a ja mam dla Was już dziś smakowity kąsek związany z tą książką.



"Na terenie kampusu Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie dwie sprzątaczki znajdują ciało Ernesta Karasia, znienawidzonego przez współpracowników i studentów profesora. Gdy wykładowca wydawał ostatnie tchnienie, w budynku Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych przebywało tylko dziesięć osób: czy którejś z nich mogło zależeć na usunięciu Karasia? A może po prostu doszło do nieszczęśliwego wypadku? Tak byłoby lepiej dla wszystkich zainteresowanych i samej uczelni, bo skandal mógłby zniszczyć jej i tak nie najlepszą opinię...

„Zbrodnia i Karaś” Aleksandry Rumin to brawurowo napisana, pełna absurdalnego humoru powieść, która łączy elementu kryminału z satyrą na środowisko uniwersyteckie. Zawrotne tempo, nieprawdopodobne zbiegi okoliczności i galeria bohaterów – z kotem Stefanem na czele – sprawiają, że nie można się od niej oderwać. Barwne perypetie wsysają niczym błoto na drodze do budynków UKSW przy ulicy Wóycickiego w roku 2006.

Genialny humor, niezwykła konstrukcja powieści, bohaterowie z tej i nie z tej ziemi a do tego odrobina inteligentnej złośliwości na czasie. Ta autorka przewróci świat komedii kryminalnej do góry nogami!
Iwona Banach

Jeśli nie Oksford, to co? Uksford. Miejsce dla tych, którym się nie udało i którzy skrywają brudne sekrety. Miejsce, w którym tak samo ważny okaże się głos profesora i studenta, jak i sprzątaczki, ducha oraz kota. W "Zbrodni i Karasiu" Aleksandra Rumin pokazuje, że komedia kryminalna może nie tylko bawić, ale i celnie portretować pewne zjawiska. Autorce udaje się bowiem pokazać enklawę siermiężności i prowincjonalności tam, gdzie niektórzy chcieliby widzieć centrum świata. Warto!
Bernadetta Darska"


Od 10.03.2019 książkę będzie można nabyć w przedsprzedaży.

A tu macie jeszcze mały fragmencik:

"Witajcie na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego! 
Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie! 
Nieszczęśnicy! 
Trafiliście na ulicę Wóycickiego, więc musieliście zawalić egzaminy wstępne na wszystkie prestiżowe uczelnie w stolicy. Marzyliście o Uniwersytecie Warszawskim, Szkole Głównej Handlowej, Akademii Sztuk Pięknych, Politechnice Warszawskiej, Akademii Wychowania Fizycznego, Wojskowej Akademii Technicznej czy Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, a wylądowaliście na Uksfordzie! Nie mylić z Oksfordem! Nazwa
niby podobna, ale różnica przeogromna. 
Tak, jesteście nieudacznikami! Przynieśliście wstyd waszym rodzinom! A teraz czeka was pięć lat mordęgi na totalnym zadupiu. Trafiliście tam, gdzie nawet diabeł przestał mówić dobranoc, bo okolica za bardzo go przygnębiała!
Tak zdają się wołać mury dawnych koszar Warszawskiej Brygady Obrony Terytorialnej, a obecnie tego zdecydowanie mniej reprezentacyjnego z dwóch kampusów UKSW.
Ten, kto nigdy nie odwiedził północnego skraju Bielan, zwanego Młocinami, niewiele stracił.
Zabytki? Ani jednego.
Widoki, które zapierają dech w piersiach? Mniej niż zero.
Atrakcje? Trudno jakieś wskazać, chociaż warto wspomnieć o Cmentarzu Północnym, jednym z największych miejsc pochówku w Polsce, oraz o owianym złą sławą Lasku Młocińskim, w którym dokonano najbardziej bulwersującej zbrodni drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego
wieku. To by było na tyle. Ach, nie zapominajmy o naszym kochanym Uksfordzie i hordach rozwydrzonych studentów. Oto całe Młociny! Nie oszukujmy się: każdy, kogo zachwyciły tereny uniwersyteckie z zabytkowym zespołem klasztornym Kamedułów w samym sercu malowniczego Lasku Bielańskiego, przeżyje nie lada szok, wysiadając z brudnego i rozklekotanego autobusu na przystanku Młociny-UKSW.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to betonowe ogrodzenie rodem z innej epoki, a potem jest już tylko gorzej. Klockowaty budynek Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych oraz zlokalizowana po sąsiedzku i bliźniaczo podobna siedziba Wydziału Prawa wcale nie są najpaskudniejszymi
budowlami na kampusie. O to miano trwa zażarta rywalizacja pomiędzy blaszakiem przy hałdzie ziemi z dwiema smętnymi bramkami (szumnie nazywanej boiskiem) oraz barakiem wciśniętym między stróżówkę i kościółek. Ten ostatni jest jedynym jasnym punktem na mapie dawnych
koszar wojskowych, a okoliczne centrum rozrywki stanowi sklep spożywczy polskiej sieci handlowej MarcPol, którego głównymi zaletami są wygórowane ceny (wiadomo, monopolista!) oraz akwarium z karpiami, na które lubią się gapić studenci.
To wszystko nieważne!, wykrzyczą miłośnicy uksfordzkich klimatów, liczą się ludzie i atmosfera, a tej ostatniej na Młocinach z całą pewnością nie brakuje. Najlepiej wiedzą o tym dwie damy, które znają UKSW od podszewki.
– Co za świnie! A wydawałoby się, że kulturalni i wykształceni. Studenty jedne! Krzyż pański z tą hołotą. Mówiłam Anielce, że ja wcześniej pracowałam w Szpitalu Bielańskim? Tam to się wyprawiało. Z kubłami za nic nadążyć nie mogłam. Pamiętam, jak raz klient wyrwał się pielęgniarzom i fachowo pochlastał, zanim go znowu na ziemię powalili. Cały korytarz w krwawych bryzgach! Jak w horrorze! Pół nocy próbowałam wszystko doprowadzić do porządku, ale jak człowiek młody, to robota pali mu się w rękach! – Jadwiga odłożyła gąbeczkę, sięgnęła po druciany zmywak i obrzuciła krytycznym spojrzeniem sprzątane przez siebie pomieszczenie."

W tej chwili jestem w trakcie jej czytania i powiem Wam, że z tą książką nie sposób się nudzić a i pośmiać się można co nie miara.
Czytaj dalej »

Poczta 25.02 - 02.03.2019

poniedziałek, 4 marca 2019

Udostępnij ten wpis:
W ubiegłym tygodniu otrzymaliśmy przesyłki od:

Kreatywne Tworki Wiolki:

- jajko świąteczne


Ślicznie dziękujemy i zapraszamy na kolejne wpisy :)
Czytaj dalej »

Diapason maska

sobota, 2 marca 2019

Udostępnij ten wpis:
No i znowu coś dla włosków. Tym razem maska od Diapason



"Maska do włosów suchych i zniszczonych, ułatwia rozczesywanie, nawilża i odżywia włosy, wzmacniając je i przywracając im energię.


Zapewnia intensywne nawilżenie, w szczególności przesuszonym i osłabionym końcówkom. Włosy są głęboko odżywione, miękkie i łatwo się rozczesują.


Formuła nie zawiera parabenów i sztucznych barwników i jest wzbogacona olejkiem z kwiatu passiflory, ekstraktem z nasion hibiskusa i prowitaminą B5.

Sposób użycia:
Po umyciu włosów szamponem i osuszeniu ręcznikiem nałożyć maskę na długości włosa, przeczesać szerokim grzebieniem i pozostawić na 3-5 minut, dokładnie spłukać."


W praktyce powiem tak: łatwo się nakłada, dobrze rozprowadza, nie trzeba nie wiadomo ile aby wystarczyło nawet na moje długie włosy. Choć w konsystencji przypomina nieco zastygający wosk.
Przyjemny zapach, który jest na tle intensywny, że nawet zamknięte opakowanie spokojnie służy również za odświeżacz powietrza - poważnie, mówię, no i długo zostaje na włosach. Nie jest jakiś bardzo nachalny, ale po prostu od kiedy stosuję tę maskę w łazience nie potrzebuję dodatkowego odświeżacza.
Ale do rzeczy. 
Oczywiście moje włosy jak zawsze odporne na wszystko nie robiły sobie nic z kolejnej próby pomocy im przez dłuższy czas. Jednak mam wrażenie, że ostatnio jakby im się poprawiło. Trochę miększe się zrobiły i chyba mniej rozdwojonych końcówek jest - a może tylko mnie się tak wydaje?
Poużywam jeszcze trochę to może się w końcu upewnię, że tym razem to jest to czego potrzeba moim uparciuchom :)
Pojemnik z maską jest dość spory więc z pewnością wystarczy na długo.

Daję 8 i zachęcam do wypróbowania.

Zainteresowanych odsyłam na poniższą stroną:

FB

Zapraszam na kolejne wpisy :)
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia