Strony

Historia złych uczynków

czwartek, 8 lutego 2018

Udostępnij ten wpis:
Dziś mam dla Was przedpremierowo, książkę Pani Katarzyny Zyskowskiej "Historia złych uczynków"




Nina jest jedynaczką wychowywaną przez matkę, w niemal skrajnej biedzie. Gdy chce zdawać na studia matka namawia ją na wyjazd do Warszawy - wówczas również po raz pierwszy dowiaduje się czego więcej o swoim ojcu.
Urządza się w mieszkaniu odziedziczonym po nieznanym rodzicu. Pomału przyzwyczaja się do mieszkania w wielkim mieście. Zaciska zęby, by nie dać się zwariować z powodu szykan ze strony kolegów z roku. Znajduje pracę, aż w końcu uniezależnia się finansowo od matki. Któregoś dnia poznaje Miłosza. Pan wykładowca, jak na swój wiek, bardzo szybko wspina się po szczeblach kariery naukowej. Po wykładach zabierają ją na małą wycieczkę. Od tamtej pory wiele się zmienia w jej życiu.

Bronek wraz z matką i ojczymem przeprowadza się z Lwowa do Warszawy. Nie może odnaleźć się w nowym miejscu, na domiar złego tym razem zamiast wymarzonych wakacji będzie wyjazd tylko poza miasto do Anina. Poznaje tam Felicję, w której zakochuje się z wzajemnością. Po wyjeździe, mimo rozstania utrzymują kontakt listowny. Planowane ponowne spotkanie okazuje się odroczyć w czasie, ze względu na stan zdrowia jego matki. A po wybuchu wojny wydaje się być zupełnie nierealne.

Czy to co spotyka bohaterów to niefortunne zrządzenie losu czy fatum wiszące nad ich rodzinami od kilku pokoleń? Jak bardzo miłość potrafi zaślepić? Do czego zakochany człowiek jest zdolny? Jak bardzo jest w stanie złamać człowieka wojna? A jak bardzo może wpłynąć na nasze postępowanie to co nas spotyka? Do czego doprowadzają niedomówienia?

Historia, legenda, tajemnice, niedomówienia, miłość, nienawiść, romanse, zdrady, toksyczne związki, morderstwa, mafia, zaginięcie, wielkie pieniądze i upadki, życie i śmierć.

Książka zaczyna się niepozornie historią młodej dziewczyny, która nie do końca godzi się z otaczającym ją światem. Chce się wyrwać z biedy i żyć inaczej niż do tej pory.
Następnie autorka przenosi nas w czasy przed II wojną światową i opowiada historię "pewnej letniej miłości", która przechodzi w czasy samej wojny i wydarzenia jakie wówczas mają miejsce. Prześladowania, masowe morderstwa, a na tle całego okrucieństwa głębokie uczucie.
Obie opowieści przeplatają się na wzajem, co początkowo nieco dezorientuje, ale bardzo szybko można się do tego przyzwyczaić, tym bardziej że książka wciąga bez reszty. Jest tak niesamowicie napisana iż ciężko się od niej oderwać.

Rozwaliła mnie emocjonalnie, a potem z wielkimi oporami poskładała w jeden kawałek. Czytałam i czułam wszystkie emocje towarzyszące bohaterom. Zarówno złość jak i radość czy strach. Malownicze opisy domów, mieszkań, ich otoczenia, wszystkich miejsc akcji są bardzo dobrze dopracowane i bez problemu można "zobaczyć" co słowem kreśli autorka.

Koniec końców obie opowieści łącząc się ze sobą, dając odpowiedź na kilka początkowo powstających pytań.
Jednak w trakcie lektury rodzą się kolejne, które po jej zakończeniu w dalszym ciągu pozostają bez odpowiedzi. Bo czy nie byłoby o wiele łatwiej gdyby powiedziało się wszystko co ma się do powiedzenia?  Bohaterowie z góry są skazani na taki, a nie inny los - w końcu zło rodzi zło - więc, może każdy rodzi się z pierwiastkiem zła, które czyha uśpione na odpowiedni moment? Czy może jednak taki gen jest przekazywany z pokolenia na pokolenie? Lub może to splot nieoczekiwanych wydarzeń sprawia, że taka czy inna sytuacja ma miejsce? A może jednak przeszłość odciska swoje piętno na kolejnych pokoleniach?
No cóż każdemu pozostaje samemu odpowiedzieć na te pytania, choć wątpię czy to się komuś uda. Zwłaszcza gdy się pomyśli chociażby o niewyjaśnionych zaginięciach - zarówno tych z czasów poprzednich jak i nam współczesnych.



Daję 9 i zachęcam do lektury, bo z pewnością każdy znajdzie w niej coś dla siebie i nikt nie będzie się przy niej nudził.

Zainteresowanych odsyłam na poniższe strony:

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4818515/historia-zlych-uczynkow

https://www.facebook.com/KatarzynaZyskowskaIgnaciak/?fref=mentions


Cytaty, które wpadły mi w oko:

"Z zacięciem inkwizytora tropiącego herezję potrafiłam godzinami zgłębiać programowanie e DOS- ie..."

"Dla niej komputer był czymś pomiędzy stolikiem do układania pasjansa a trochę nowocześniejszą maszyną do pisania."

"Może wszystkie jej przemilczenia i niedopowiedzenia powinny były mnie zastanowić, może należało przewidzieć, że brudy i tajemnice, które tak skrzętnie zamiotła pod dywan, kiedyś spod niego wypełzną? Nikt przecież nie jest osobny, nie da się wyrwać jednostki z osnowy świata, wyciąć nożycami z tła zdarzeń."

"Nie można uciec przed karmą, przeznaczeniem, fatum, opatrznością - czy jak to tam ludzie nazywają - a życie zawsze stanowi przyczynowo - skutkowy ciąg."

"Obchodziłyśmy tylko Boże Narodzenie, i to też jedynie w formie szczątkowej, po amerykańsku, czyli kastrując tradycję z wszelkiej duchowości."

"Jednak zło jest zawsze bardziej pociągające niż dobro."

"...dobre, przewidywalne życie zawsze jest nieco pretensjonalne i nudne."

"Dzisiaj już nie jestem pewna, kiedy był początek. Niczego nie jestem pewna. Czy raczej - wiem bez wątpienia, że wielka machina przeznaczenia ruszyła wcześniej.
Wcześniej, niż mogłabym przypuszczać."

"Zaiste dziwne to i tajemnicze stworzenia."

"Chłopcy to jednak gatunek wybitnie irytujący."

"...wyściubi nos poza norę własnych myśli..."

"Żeby pisać trzeba czytać..."

"- Czytelnicy lubią makabrę. Taka jest natura ludzka. Zło zawsze bardziej nas intryguje niż dobro."

"Martwe rzeczy nie mogą być żywe..."

"Moja bezkompromisowa i samowystarczalna matka, która uporczywie ignorowała katolicką obrzędowość, najwyraźniej zaczynała się starzeć i przepoczwarzać w tradycjonalistkę."

"Kontrolował mnie na wszystkich płaszczyznach życia, a ja uważałam, że tak jest dobrze. Wreszcie dla kogoś byłam ważna. Najważniejsza. Ktoś o mnie dbał, ktoś za mnie myślał, decydował, ktoś mnie chciał taką, jaką byłam, ktoś mnie pożądał."

"Czułam się wyjątkowa,czułam się jak królowa z bajki."

"Cisza. Cisza rozsadzająca słuchawkę zaległa na linii..."

"...do Zakopanego, gdzie ją sportretuje sam Witkacy - i gdzie tak się struje peyotlem, że usłyszy naraz wszystkie sowy świata i zbłądzi w najgęstszych lasach szumiących na dnie świadomości (a po wszystkim przez dwa dni będzie tak nieżywa, że uzna, iż śmierć już jej niestraszna)..."

"Powinna była wiedzieć, że cnotliwe osiemnastoletnie panienki nie zapuszczają się w głuszę sam na sam z mężczyznami, nawet jeśli ci mienią się dżentelmenami, bo takie historie nigdy się dobrze dla panienek nie kończą. Ale wtedy tego nie wiedziała albo nie chciała sobie zaprzątać tym głowy. Wszak była wyzwolona i taka nowoczesna. Taka swej dojrzałości pewna..."

"Włos ma rozwiany, stopy bose, letnią sukienkę w nieładzie. Przypomina tajemniczy kwiat paproci, leśną boginkę, rusałkę z legend."

"Cała w tamtego poszła, cała jest nim. Jak las nad rzeką, jak wiatr, co dziwne rzeczy szepcze - nieodgadniona jest i obca. Straszna i piękna. Jakby wraz z nasieniem kawałek tamtego świata wniknął w Różę, a później w jej dziecku i szumiał w nim nieustannie, uporczywie, złowróżbnie. To nie przez brak matczynej miłości Fela jest taka, jaka jest, tylko przez tamtego. Tylko przez niego!"

"I zaciśnie zęby. I zaciśnie pięści. A wtedy pewnie znowu najdzie ją to efemeryczne uczucie gniewu, ucisk głęboko w trzewiach, którego tak często doświadczała, zanim pojawił się Bronek. Gniewu, którego żadną moną nie potrafi pohamować, który zmusza ją, by robiła rzeczy straszne. Bo tylko wtedy czuje ulgę, tylko wtedy ucisk mija..."

"...wyparłam najboleśniejsze, najbardziej niewygodne wspomnienia. Ciało zawsze goi się najszybciej. A niepamięć mu w tym pomaga."

"Nigdy nie kochała go bardziej. Od na zawsze do wcale..."

"- Wiesz, to faceci są zazdrośni o byłych kochanków. My kobiety, jesteśmy zazdrosne tylko o wasze przyszłe związki..."

"Nastawimy płytę, zasłuchamy się w słowa Una furtiva lagrima, niby trzeszczące minionym czasem i setkami ludzkich wzruszeń, ale w naszym przypadku takie aktualne. A wtedy wszystkie westchnienia staną się jednością i skonamy, jak Caruso, z miłości..."

"...na pewno niebezpiecznie zbliżał się do umownej granicy tego, co dopuszczalne. A mnie i sam akt seksualny traktował bardzo przedmiotowo. Na początku uważałam, że to pociągające, podniecające, bardzo samcze. Zadrapania i siniaki na ciele nosiłam niczym erotyczne stygmaty, namacalne znaki, że do niego należę." 

"Chociaż pozornie wszystko wygląda jak dawniej, nic nie jest takie jak przedtem."

"I nic nie jest pewne, nic nie jest stałe,..."

"...wojna kiedyś się skończy,..."

"Niemiec zaś na pewno jest po trzydziestce, może trochę starszy. Ma wysportowaną sylwetkę, szerokie plecy, silnie zarysowaną linię żuchwy, jasnoniebieskie oczy i ciemnoblond włosy - mógłby posłużyć Baurowi, Lenzowi i Fischerowi jako wzorzec na poparcie ich pseudonaukowych teorii o czystości rasy aryjskiej. Rasy panów. Zachowaniem przypomina trochę owczarka niemieckiego, a trochę wilka - dzikie zwierzę, a jednocześnie ugłaskanego, kulturalnego przyjaciela domu."

"Nie da się wskrzesić trupa,..."

"...i jest jeszcze gdzieś mur i życie za murem. Życie równoległe, zabetonowane w klaustrofobicznej rzeczywistości miasta w mieście."

"Kurewski jest ten świat i kurewsko smutny los człowieczy."

"...następnym słownym tsunami."

"Gdy byłam smarkulą, uwielbiałam włóczyć się po górach i eksplorować tajemnicze poniemieckie sztolnie, korytarze pochłaniane przez naturę. Lubiłam patrzeć, ja cumulusy przemieszczają się powoli nad delikatną kreską grani gór, których już nikt nie nazywa Eulengebirge. Lubiłam zapach ziemi po deszczu i nocne pohukiwania sowy... A teraz żyłam w betonowym bunkrze i coraz częściej łapałam się na tym, że tęsknię za tamtym światem. Za utraconym czasem."

"No cóż, starość się Naturze nie udała."

"Tam śmierć i płacz. Tu muzyka i śmiech. To takie irracjonalne. I z jednej strony brzydzi się Bronek atmosferą zabawy panującą w kawiarni, a z drugiej myśli, że przecież ma dopiero dwadzieścia lat i prawo, by czasami się uśmiechnąć. Dlatego wymazuje z głowy obraz śmierci i stara się wsłuchać w muzykę. Zamyka oczy. Chce przez moment poczuć się jak kiedyś, jak wtedy, gdy świat smakował lodami od Lardelliego."

"Pierwszy znak, gdy serce drgnie, ledwo drgnie, a już się wie, że to właśnie ten, tylko ten..."

"Koniec jest bliski. Wszyscy to czują. Bronek to wie. Właśnie skończył dwadzieścia dwa lata. Rozumie, że niedługo umrze. Jest bardzo młody i zarazem bardzo stary, wie już wszystko o śmierci, chociaż wciąż jeszcze niewiele o życiu. Widział Zagładę i zajrzał w jej puste oczodoły. Widział niemowlęta o brzuchach wzdętych jak balony i członkach tak cienkich i kruchych, że można je było połamać palcami. Słyszał o matce, która zjadła z głodu ciało swego martwego dziecka, i o wielu innych niemożliwych do wyobrażenia rzeczach... A jednocześnie nigdy nie był nad Bałtykiem, nie pił wina, nie tańczył tanga, nie prowadził samochodu, nie kochał się z dziewczyną. W wielu miejscach nie był i wielu normalnych rzeczy nie zrobił, bo wojna wybuchła za szybko, bo miał dopiero osiemnaście lat... Jest wrakiem samego siebie. Cieniem człowieka,..."

"Człowiek z czasem nabiera wrażliwości ameby. Można patrzeć i nie widzieć, jeść i nie czuć smaku, płakać i mieć suche oczy."

"...serce Bronka znowu zatrzepotało w klatce żeber."

"...zakopali się żywcem w klaustrofobicznej krypcie domku dla lalek."

"... no to strzegłam tej swojej cnoty jak niepodległości."

"...krzyk mniej czasem boli niż takie uporczywe, celowe milczenie..."

"Miały być gwiazdy i świetlików migoty. Miały być pożądliwe pocałunki i wyznania szeptane w ekstazie do ucha, siła i żar, falowanie i spadanie. Tymczasem nie ma w te chwili niczego podobnego."

"...czymże jest miłość fizyczna wobec miłości duchowej, wobec tego bezmiaru uczucia...?"

"Rozpada się dziecięca miłość i nie zostaje po niej nic prócz bolesnej blizny rozczarowania."

"Nie potrzeba jej chłopca, potrzeba jej mężczyzny."

"...bo auto może mieć każdy kolor, byleby to był czarny."

"Trafił mi się ojciec chrzestny gawędziarz."

"Dotarłam do kresu wytrzymałości i epilogu tego rozdziału. Moje dotychczasowe życie okazało się papierową  makietą, za którą skrywała się jakaś inna, gorsza prawda."

"...z uwalanymi rękami i w umazanym na czerwono fartuchu bardziej przypomina podnieconego widokiem krwi rzeźnika aniżeli pełną empatii akuszerkę."

"Ciocia jest damą starej daty, a damy nie zadają nietaktownych pytań."

"O nic nie zapytał, bo tak jest prościej, bo niewiedza jest bezpieczna, ciepła i dobra jak chleb."

"Czy pod nowym okupantem było im lepiej czy gorzej? A czy lepiej zginąć przez uduszenie czy wykrwawienie?
Nie było źle ani dobrze. Żyli i czekali, aż którykolwiek z tych, co z domu wyszedł, do domu wróci."

"Trzeba bliskich móc pochować. Nie ma grobu, nie ma spokoju."

"Trudno serce okłamywać, bo mądrzejsze jest niż ty..."

"Czuje się zmęczony. Chociaż ma dopiero trzydzieści jeden lat, tak się wyczerpał swym życiem, jakby je przeżył kila razy."

"Nie da się trwać w bezustannej dychotomii."

"...odgrywanie roli tęczy w deszczowy dzień."

"...pogłaskała mnie pluszową tęczą wymuszonego uśmiechu..."

"Ścieżki wolności często wybrukowane są hipokryzją. A przez życie wygodniej jest iść po bruku niż po błocie..."

"...słodko pierdząca..."

"...pozostawiając mnie w poczuciu niedosytu, samą wobec nigdy nierozebranego do końca muru niedopowiedzeń."

"Nie można uciekać przed życiem, kiedy ma się dziecko."

"Strasznie jest być innym."

"...weź dziecku przetłumacz, żeby nie przytykało palca do rozgrzanego żelazka. Ciekawość ludzka rzecz."

"...ładnych kobiet się nie lubi, nie szanuje,  te najładniejsze podejrzewa o najgorsze rzeczy..."

"...życie należy przeżyć, a nie rozkładać na części."

"Im więcej człowiek ma lat na karku, tym coraz dłuższy robi się bilans zysków i strat."

"Chce być sobą. O ile w świecie z paździerzowej płyty i betonu można być sobą."

"Robak wypije wszystko."

"Była jak dzikie nienasycone zwierzę: za dnia dziennikarska hiena, po pracy salonowa lwica, ćma barowa, cierpiąca na bezsenność sowa i modliszka pożerająca z nudów cudzych mężów. Królowa na balu życia."

"...mogę panem dysponować..."

"...znowu jest trochę wstawiona i wszystko wydaje jej się prostsze, kanty rzeczywistości się zaokrąglają, życie jest bardziej jazzowe, kolorowe."

"Błędnik tańczy tango."

"...wszystko jest ze sobą w jakiś niepojęty sposób połączone, powiązane i trwa od nie wiadomo kiedy. Istnieje w tym jakaś prawidłowość, chociaż nic tu nie ma sensu."

"Ludzie popełniają mniejsze bądź większe kurestwa i nikt nie jest wolny od zła..."

"Żaden xanax nie zastąpi zastrzyku endorfin..."

"Kamienie będą milczeć..."

"Przecież nie szuka się kogoś, kto już raz zniknął, kto dla świata dawno przestał istnieć."

"Teraz czuję to doskonale. Jest we mnie. Jest w nas. We wszystkich niekochanych dzieciach, skrzywdzonych córkach, zaniedbanych synach. I będzie trwać..."

Zapraszam na kolejne wpisy :)

P.S.
Gdyby wszystkie książki były tak solidnie zrobione byłam bym mega szczęśliwa: grzbiet nie pęka, kartki nie wypadają, okładka - mimo że jest czarna - również dość dobrze się trzyma ( farba się nie ściera, nie pęka, nie odpryskuje - mimo intensywności użytkowania jest raptem kilka ubytków farby na rogach). Tak wiem - to tylko egzemplarz recenzencki, ale mam nadzieję że wersja końcowa będzie równie solidnie wykonana :)
Czytaj dalej »

Pasty SPLAT

wtorek, 6 lutego 2018

Udostępnij ten wpis:
Wiadomo jak ważna jest higiena osobista. Dlatego dziś chciałabym Wam opowiedzieć o pastach do zębów firmy SPLAT:



SEA MINERALS:

"Rekonstrukcja i wzmacnianie szkliwa. Wybielanie.



Pasta wybielająca SPLAT Special SEA MINERALS jest wzbogacona minerałami i ekstraktami z wodorostów. Została stworzona specjalnie, by skutecznie wybielać zęby oraz wzmacniać i remineralizować szkliwo.



Połączenie wapnia i fluoru chroni zęby przed zniszczeniem. Cząsteczki hydroksyapatytu pomagają zmniejszyć nadwrażliwość. Morskie sole mineralne zapewniają szczególne wzmocnienie szkliwa, a ekstrakty ze spiruliny działają pozytywnie na zdrowie dziąseł.


Specjalny składnik - PVP - rozbija miękką płytkę nazębną i zapobiega gromadzeniu się kamienia nazębnego."



Pasta o bardzo przyjemnym zapachu. Kolor nieco intensywniejszy od past miętowych - konsystencja żelu. Zarówno smak jak i zapach bardzo przyjemny i bardzo długo utrzymujący się w ustach.
Osobiście mam problem z kamieniem nazębnym, który nawet po usunięciu u dentysty stosunkowo szybko osadza się na nowo. Że o przebarwieniach zębów nie wspomnę. Dzięki tej paście pomalutku zaczynam pozbywać się nadmiaru płytki, a moje zęby nabierają coraz jaśniejszej barwy. Wiadomo "od razu Krakowa nie zbudowano", więc i tu potrzeba nieco czasu, niemniej jednak pomału do przodu i myślę że w końcu będę mogła się cieszyć pięknym uśmiechem :)

Daję 9 i polecam zwłaszcza osobom borykającym się z kamieniem nazębnym.




ACTIVE:

"Pasta do zębów SPLAT ACTIVE zawiera ekstrakt z bajkalskiej tarczycy, bergenii i spiruliny, które pomagają dbać o zdrowie dziąseł.



Witamina A i E wspomagają zdrowie tkanek miękkich. Glicerofosforan wapnia to jedno z najefektywniejszych źródeł jonów wapnia, które pomagają wzmocnić szkliwo i zainnicjować procesy remineralizacyjne.



Sp. White System delikatnie wybiela i poleruje szkliwo, nadając mu niezwykły blask.
Pasta nie zawiera barwników. Jej ciemny odcień to zasługa naturalnej barwy ekstraktów roślinnych.
Do jej stworzenia wykorzystano wyjątkowo intensywnie działające ekstrakty z ziół leczniczych.
Skutecznie zapobiega paradontozie."




W praktyce pierwsze co rzuca się w oczy, to oczywiście "dziwny" kolor. Dziwny iż bardziej przypomina kolor soku z czarnej porzeczki - szczerze mówiąc jeszcze takiej nie widziałam, no chyba że smakowe pasty dla dzieci.
Zapach zaś przypomina mi nieco zapach - apteki.
Ale niech to nikogo nie zmyli. Już niewielka ilość pozawala na dokładne umycie zębów. A po tej czynności na bardzo długo w buzi pozostaje przyjemny smak, a nasz oddech jest bardzo świeży.
Już po kilku użyciach zauważyłam, że moje dziąsła przestały krwawić, tak więc tym bardziej jestem zadowolona z działania tej pasty.

Daję 9 i polecam wszystkim tym którzy, podobnie jak ja borykają się z nadmiernie krwawiącymi dziąsłami.

Zainteresowanych odsyłam na poniższe strony:

http://sklep1777437.home.pl/

https://www.facebook.com/oxnet.polska/

Zapraszam na kolejne wpisy :)

P.S.
Zapraszam na konkurs organizowany na Fikuśne Życie, w którym jest do wygrania aż 2 mini zestawy:
Czytaj dalej »

Premiera 28.02.2018

poniedziałek, 5 lutego 2018

Udostępnij ten wpis:
Tytuł: Historia złych uczynków
Autor: Katarzyna Zyskowska
Data premiery: 28 lutego 2018
Ilość stron: 496
Oprawa: miękka
Kategoria: literatura współczesna


Od Wydawcy:
"Połączyła ich miłość? Pożądanie? Przeznaczenie? A może zło, które wydarzyło się dużo wcześniej? Nina przyjeżdża na studia do Warszawy. Wierzy, że ma szansę na lepsze życie niż jej matka. Jednak dzień, w którym wsiada do samochodu z tajemniczym mężczyzną, zmienia wszystko nieodwracalnie. Nina wikła się w toksyczny, niebezpieczny związek. Miłosz fascynuje ją i przeraża. Kontroluje. Uzależnia. Zmusza do rzeczy, których nigdy by nie zrobiła. A potem mężczyzna nagle znika. Zrozpaczona Nina zaczyna poszukiwania, które prowadzą ją do starego domu w przedwojennym letnisku. Domu, w którym dawno temu ktoś popełnił zły uczynek. Niejeden. Czy Miłosz i Nina spotkali się przypadkowo? A może są tylko kolejnym ogniwem historii, która zaczęła się dużo wcześniej? I kto zapłaci za złe uczynki, które nigdy nie zostały ukarane?"



Warto również odwiedzić poniższe strony:

Znak

Empik

Lubimyczytac.pl
Czytaj dalej »

Nigdy nie jest za późno

niedziela, 4 lutego 2018

Udostępnij ten wpis:
Po raz kolejny przychodzę do Was z książką, autorki którą już znacie.
Tym razem przedstawię "Nigdy nie jest za późno" Katarzyny Janus



Zuza to dojrzała kobieta. Pani doktor, po rozwodzie, po którym już dawno doszła do siebie. Wspaniałe bliźniaki, które już nie są małymi dziećmi i nie potrzebują ciągłej opieki mamy. Ma również, choć męczącą, to jednak lubianą przez siebie pracę. I choć już przywykła do braku męskiego ramienia obok i jakoś specjalnie nad tym nie ubolewa, to jednak czasem przydałby się ktoś bliski. Wszystko się zmienia po wyjeździe na wakacje nad morze, w czasie którego poznaje Maksa.
Kilka niefortunnych zbiegów okoliczności sprawia, że spędzają z sobą nieco czasu. Ze względów rodzinnych Zuza musi nieoczekiwanie wyjechać, a wiadomość jaką zostawia Maksowi nie zostaje mu przekazana.
Po powrocie do domu, mimo wielu spraw jakie ja zajmują, rozmyśla o Maksie.
Pewnego dnia otrzymuje niebanalną propozycję od swojej przyjaciółki, która mieszczka na niemieckiej wyspie Fohr. W sanatorium, w którym pracuje zwalnia się miejsce i poszukują lekarza.
Zuza początkowo podchodzi z dużą dozą ostrożności, ale po przemyśleniu wszystkiego zgadza się i po załatwieniu wszystkich spraw wyjeżdża.

Pomysł z wyjazdem okazuje się być dla Zuzy ciekawym doświadczeniem. Nowe miejsce zachęca do zwiedzania okolicy. Podczas jednego ze spacerów nieoczekiwanie ponownie spotyka Maksa. I po raz kolejny mile spędzają czas, aczkolwiek tym razem to Maks ucieka - z tym że z zupełnie innych powodów niż poprzednio Zuza.

Czy Zuza wybaczy Maksowi? Czy Maks będzie umiał zapomnieć u Zuzie? Co ich spotka? Czy będą razem szczęśliwi? A może każde pójdzie w swoją stronę?

Zdrada, miłość, romans, manipulacja, rozczarowanie, podróż, nieszczęśliwy zbieg okoliczności, piękne krajobrazy, poszukiwania, strach, detektywi, oszustwa, oskarżenia i zaginione dziecko.

Bardzo poruszająca emocjonalnie historia. Dwoje ludzi po przejściach, z którymi, wydawało by się, że już się uporali. Jednak w obliczu nowego uczucia jakby sami nie do końca wiedzieli co mają zrobić i jak postąpić. Z jednaj strony chcą, a z drugiej boją się poddać temu co czują. A gdy w końcu dochodzą do porozumienia i wygląda, że już będą żyli długo i szczęśliwie, okazuje się, że jest to dopiero bardzo długiej i krętej drogi.
Ingrid, która manipuluje Maksem tylko i wyłącznie dla własnych korzyści.
Adam, przez długi czas ukrywający swe prawdziwe uczucia względem Zuzy, ale dający jej swobodę w podjęciu ostatecznej decyzji.

Autorka pokazuje tu również dwa oblicza kobiety jako matki.

Ingrid, która dowiaduje się o swojej ciąży już po odejściu, postanawia oddać dziecko do ochronki, nie racząc nawet powiadomić byłego męża, że został ojcem, bo nie chce żeby ów był szczęśliwy.

Zuza mimo rozwodu, który bardzo przeżyła opiekuje się swoimi dziećmi najlepiej jak tylko może. Mało tego. Po odnalezieniu zaginionego dziecka zostaje jego nową mamą i oddaje się tej czynności z równym zaangażowaniem, co gdyby to było jej własne dziecko.

I to co w twórczości Pani Katarzyny, poza samą historią, podoba mi się najbardziej: opisy przyrody i miejsc. Jak czytam to bez problemu oczami wyobraźni widzę o czym autorka pisze. Bez najmniejszych problemów odbywam podróże wraz z bohaterami i tylko żal że fizycznie nie mogę tam być sama. Tym razem nie przemierzamy pół globu, a zaledwie kilkaset kilometrów, ale właśnie dzięki tak precyzyjnemu opisowi szczegółów ma się wrażenie, że przenosimy się w daleki świat. Cudowny majstersztyk w tej dziedzinie.

Znowu również, tak w trakcie jak i po zakończeniu lektury, jesteśmy zmuszeni do zastanowienia się nad tym jak łatwo można manipulować innymi. Jak bardzo ludzie potrafią być przebiegli i wykorzystywać innych, a nawet posunąć się bardzo daleko tylko i wyłącznie dla osiągnięcia własnych korzyści, bez mrugnięcia okiem krzywdząc innych - nawet tych najmłodszych.

Ta historia uświadamia nam również, iż niezależnie od metryki każdy zasługuje na miłość i szczęście. Trzeba się temu tylko poddać a nie uciekać.

Daję 8 i zachęcam do lektury.

Zainteresowanych odsyłam pod poniższe linki:

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3810379/nigdy-nie-jest-za-pozno

https://www.facebook.com/Katarzyna-Janus-strona-autorska-1977223099231997/


Cytaty jakie wpadły mi w oko:

"CHCĘ BYĆ KOBIET Ą! Prawdziwą, taką do kochania, przytulania, miętoszenia, taką do szeptania czułych słówek, do uwielbiania, do noszenia na rękach. Przecież to niemożliwe, żebym miała to wszystko już za sobą. Ja chcę się zakochać! Chcę być dla kogoś całym światem! Chcę miłości!"

"Niech wszyscy mężczyźni zapadną się pod ziemię!"

"To nic, że czuję się podle, upokorzona i zlekceważona. Trudno, to nie koniec świata. Z czasem zapomnę."

"Jak łatwo pokazać komuś, jak niewiele znaczy."

"Zaczęło mu zależeć, a to wiąże się z ryzykiem. Łatwiej dryfować przez życie, nie angażując się w nic poważnie. Jakby się stało obok i oglądało film."

"Zawsze myślałam, że mężczyzna, któremu zależy, chociaż próbuje zawalczyć o kobietę."

"Dlaczego ja zawsze mam się kontrolować, dlaczego mam postępować jak wypada? Czy nie należy
mi się od czasu do czasu odrobina szaleństwa? Czy nie mam do tego prawa?"

"Czułam się jak mrówka zamknięta w szarej kuli."

"Nie mógł przestać o niej myśleć. Ależ był idiotą, dokonał  fatalnych wyborów w swoim życiu. A w ostatnich miesiącach to było chyba zupełne zaćmienie."

"Wiedziałam już teraz, dlaczego moje dzieci z każdym swoim kłopotem dzwonią do mnie. Mają
wtedy złudzenie, że chociaż jego część zostawiają komuś innemu."

"Czy nie należy łapać szczęśliwej chwili i cieszyć się nią, kiedy tylko można? Wycisnąć z niej, ile się da? Nie wiadomo, jak długo potrwa."

"Taki ciepły niedźwiedź."

"....umysł ściśnięty."


Zapraszam na kolejne wpisy :)
Czytaj dalej »

Forlux - 5 - płyn do mycia powierzchni zmywalnych

piątek, 2 lutego 2018

Udostępnij ten wpis:
To już ostatni z preparatów firmy Forlux jaki chcę Wam przedstawić.
A konkretnie Bezzapachowy płyn do mycia powierzchni zmywalnych z dodatkiem środka antybakteryjnego


"Zastosowanie
Preparat bezzapachowy z dodatkiem środka antybakteryjnego, przeznaczony do mycia wszystkich zmywalnych powierzchni, np.: szkło, meble, marmur, powierzchnie z tworzyw sztucznych. Czyści dokładnie i nie pozostawia smug. Nadaje powierzchni idealny połysk. Polecany szczególnie do czyszczenia powierzchni zmywalnych w pomieszczeniach wymagających bezzapachowych środków czyszczących, np.: zakłady przetwórstwa spożywczego oraz w kuchniach małej i dużej gastronomi."



Z racji ciągłych remontów, z resztą i bez tego wiadomo jakie jest uciążliwe sprzątanie, zwłaszcza wszędobylskiego kuchu i prochu.
Czasem delikatnie mówiąc już mnie z tego ciągłego sprzątania mało diabli nie wezmą - chyba się zorientowali z kim mieliby do czynienia, bo jakoś nie kwapią się po mnie :) Ale cóż posprzątać trzeba.


Do tej pory używałam różnych środków: płynów, chusteczek, ściereczek, sprejów. Ten, jako że dodaje się do wody, jest bardzo wydajny. Efekt? - moim zdaniem bardzo zadowalający. Generalnie sprzątasz jak zawsze. Ściereczkę/szmatkę maczasz w roztworze wody i płynu i przecierasz wilgotną powierzchnię jaką chcesz wyczyścić. Standard jak podczas każdego innego sprzątania.



Dodatkowo po użyciu tego środka na ścieranej powierzchni powstaje jakby dodatkowa warstwa, która nie przyciąga zabrudzeń, dzięki czemu nie trzeba sprzątać aż tak często - co dodatkowo doceni każda osoba, która lubi po prostu mieć porządek.
Doskonale sprawdza się zwłaszcza w kuchni - przecież każdy lubi gdy w kuchni pachnie jedzeniem a nie środkami czystości czy innymi zapachami :)


Daję 9 i oczywiście zachęcam do osobistego sprawdzenia jego właściwości.

Zainteresowanych odsyłam pod poniższe linki:

https://www.facebook.com/SklepKosmetyczny/?hc_ref=ARTXDLgcfL4veOL82g9dPF5kjPUci4RGsWw7UlWoazW-hSlys3shvNIjcl5GEihRBM0&fref=gs&dti=663329033876058&hc_location=group

http://minerwa.net/

Zapraszam na kolejne wpisy :)
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia